RSS
czwartek, 24 lipca 2008
Odcinek 5

 

Wiem, że czekałeś na to
Ja też czekałam
W mojej wyobraźni będę cała w górze przy tobie
Wiem, że masz gorączkę na mnie
Sto i dwa
I chłopcze, wiem, czuje się tak samo
Moja temperatura sięga bezpośrednio na dach
Mariah Carey Touch me body


       Łukasz otwarł drzwi, ściągając kurtkę. Weszliśmy do mieszkania, oparł mnie o ścianę. Całował mnie po szyi, tak miękko i zarazem tak mocno. Sam zrzucił z siebie koszulkę. Klucze tez spadły na podłogę. Mmm... tal ślicznie pachniał. Chyba tym razem nie zdążymy dojść do sypialni. Nie mam nawet pojęcia, kiedy zdążył mnie tak szybko rozebrać. Pluszowy dywan na podłodze przedpokoju to naprawdę dobry pomyśl- jest bardzo wygodny, gdy się na nim leży, uwierzcie. Lekko szorstkie, piekielnie zdolne palce (o Łukasza mi chodzi, nie o dywan oczywiście) robiły prawdziwe cuda. Wszedł we mnie. Był taki mój, a ja byłam taka jego. Czułam go, tak bardzo go czułam całego.
-Teraz już zawsze będziemy razem, prawda?
-Zawsze.
I nagle jakoś cały świat przestał mieć teraz znaczenie. A ja? Ja po prostu byłam szczęśliwa.

***
      -Wszystko rozumiem, ale co będzie, kiedy ty znowu wyjedziesz- Łukasz był przedstawicielem handlowym dużej firmy, co wiązało się z częstymi wyjazdami na kilka dni.-zostawisz mnie samą?
-Chyba się nie boisz?- zażartował.
-Tak trochę. Dziwnie mi będzie tak samej.
-Poradzisz sobie, na pewno. Słuchaj, jeśli chcesz żebym cię podwiózł do szkoły, to proszę, kończ już ta jajecznicę.
-No kończę, już kończę.
-Zostaniesz dziś sama, ja mam spotkanie w Opolu, będę jutro popołudniu. Jakby co, to dzwon.
-Ale dziś jest impreza u Pauliny, mieliśmy tam pójść...
-Ale ja nie mogę tego przełożyć. Pójdziesz sama, oki?
-Sama nie chce.- zrobiłam podkówkę.
-Idź i baw się dobrze, kotek. I kończ tą jajecznicę, proszę?

***

       Siedziałam na podłodze mojego pokoju i kończyłam manicure na paznokciach. W mieszkaniu Łukasza miałam tylko kilka ubrań, nie zdążyłam się tam jeszcze całkowicie przeprowadzić. W radiu leciała Britney, a ja potrząsałam rękami, by lakier szybciej wysechł. To naprawdę super, ze mieszkam z Łukaszem, o niczym innym do tej pory nie marzyłam. Choć nie mogę powiedzieć, że nie zdenerwował mnie dziś rano. Wiedział, że ta impreza jest dla mnie ważna, wiedział o tym od dawna. Czy on naprawdę nie mógł przełożyć tego wyjazdu? A niech to, jeszcze paznokieć mi się zarysał. Mieliśmy poznać nowego chłopaka Pauliny, ale oczywiście, on musiał wyjechać. Jestem na wściekła, tyle. Na łóżku zadźwięczała komórka:
Dojeżdżam do Opola, tęsknie, skarbie. Całuje Cię mocno. Baw się dobrze.
No dobra, może aż tak bardo nie jestem wściekła. Tylko trochę. Troszeczkę. Ociupinkę. Cholera jasna, już po czwartej, jak ja mam tam w ogóle zdążyć w takim tempie?

***

      -Cześć, poznajcie się, to moja najlepsza przyjaciółka, Natalia, a to Paweł, moje kochanie.- przedstawiła mi swojego ukochanego Paula. Na oko, musze powiedzieć, całkiem, całkiem. Chociaż według mnie powinien mniej czasu spędzać na siłowni.
-Natka!- pisnęła Marysia, kumpela z klasy- No cześć. Fajnie, że jesteś. Impreza już się rozkręciła, co cię tak długo nie było?
-Trochę się w dom zasiedziałam...
-Aha. Ej, słuchaj, to prawda, bo ploty chodzą, że się wyprowadzasz z Polski?
-Nie, to moja mama się wyprowadza, ja zostaje.
-Ty szczęściaro, wolna chata dla siebie, pozazdrościć...
-Będę mieszkać u Łukasza, mojego chłopaka. Znasz go chyba?
-Tak, znam, przedstawiłaś nas kiedyś sobie. No proszę, jeszcze lepiej się urządziłaś. Właśnie, gdzie on stoi, bo go w ogóle nie widzę?
-Niestety, nie mógł dziś przyjść..
-No szkoda. Dobra, lecę do Aśki, ale jeszcze pogadamy, oki?

***

       Sałatka owocowa była przepyszna. Już nakładałam sobie kolejna porcję, gdy zderzyłam się czołem z jakimś chłopakiem. Sałatka trochę rozsypała się po stole.
-Przepraszam- zaczął facet.
-Nie przepraszaj, to moja wina- szukałam w torebce chusteczki, ale Nieznajomy był szybszy. Szybko posprzątał pozostałości po sałatce- Straszna ze mnie niezdara.
-Przesadzasz, na pewno...
- O Nati! Wreszcie cię znalazłam dopadła mnie zziajana Anka- Widziałaś Izę. Jest w ciąży. To już pewnie z 6 miesiąc, a ja nie wiedziałam. A ty?
- Też nie. Szkoda mi jej, w takim wieku dzieciaka sobie zrobić.- Nieznajomy sobie poszedł, Kate Ryan ryczała z głośników. Ach, ta Iza, życie sobie zmarnowała. Boże, uchowaj mnie przed tym.

***

       Od tej ryczącej muzyki pękała mi głowa. Muszę usiąść w jakimś spokojnym miejscu. W poszukiwaniu ciszy otwarłam drzwi do jakiegoś pokoju, a tam...
- To chyba jakiś przeznaczenie, znowu na siebie trafiamy.
Tajemniczy Nieznajomy!



19:30, tusiolinka
Link Komentarze (10) »
czwartek, 17 lipca 2008
Odcinek 4

 

Znaczysz dla mnie
Tyle ile ja znaczę dla ciebie i…
Razem kochanie,
 Nie ma niczego, czego nie moglibyśmy zrobić
Chris Brown With you 
     

Rysowałam ołówkiem w zeszycie, nie myśląc o niczym konkretnym. Właśnie kończyłam cieniowanie kota, gdy geografica swoim cienkim, piskliwym głosem powiedziała:
-Natalia, stolica RPA, proszę.
Stolica RPA? Kurcze, wyleciało mi z głowy. Kair? Nie, Kair jest w Egipcie. Zrezygnowałam z dalszego myślenie, delikatnie się uśmiechnęłam i powiedziałam:
-Nie pamiętam.
-Wstań, dziewczyno, jak do Ciebie mówię. Masz w tym roku maturę, nieprawdaż? Więc powinnaś chyba pamiętać wszystko, to czego się miałaś nauczyć. Ale jak widzę, ty uważasz, że kreślenie po ławce bardziej ci się przyda na egzaminie niż znajomość podstaw geografii.
-Nie kreśliłam na ławce, tylko...
-nie obchodzi mnie to, jak marnujesz czas na naukę. Powiedz mi lepiej produkty eksportu tego kraju.
Milczałam. Przez to całe ostanie zamieszanie nie miałam ani siły ani czasu, żeby się czegokolwiek nauczyć. Stałam dalej cicho, skupiając wzrok na podłodze. Babka świdrowała mnie swoimi małymi, wrednymi oczkami, czułam to na sobie. Górecka nigdy mnie nie lubiła, zawsze szukał pretekstu, żeby się do mnie przyczepić.
-Siadaj, jedynka- podniosłam wzrok- widać, ze nic się nie uczyłaś, przejdźmy do problemów, z którymi boryka się ten kraj...

***

      Miałam już dość tej szkoły. Po co ja do niej chodzę, skoro i tak wyjeżdżam do Niemiec? Spakowałam się. Po dzwonku wyszłam ze szkoły. Potrzebowałam chwili spokoju i naprawdę długiego spaceru.
-Już skończyłaś lekcje, czy tak jak my małe wagary?- Anita z Kaśką. Gorzej trafić nie mogłam. Największe szkolne plotkary, te z rodzaju, które wiedzą wszystko o wszystkich. Takie lepiej unikać. Za późno, one są jak rzep: nie chcą się odczepić.
-To prawda, ze wyprowadzasz się? Na kolo podbiegunowe do Szwecji? Ja na twoim miejscu zostałabym tutaj, ale skoro się wyprowadzasz...
-Nie wyprowadzam się na żadne kolo podbiegunowe do Szwecji.
-Ale się wyprowadzasz, prawda?- Anita wyszczerzyła żeby w uśmiechu- szkoda.
-Tak, ale do Monachium- a co mi m, i tak się dowiedzą.
-Monachium- powtórzyła Kaśka- Aha. To i tak lepiej niż dokarmianie reniferów, no nie?- zaśmiała się- i nie boisz się?
Niemcy to całkiem normalni ludzie, czego się miałabym...
-Nie mowie o Niemcach, tylko twoim Łukaszu. Nie boisz się, ze kiedy ciebie nie będzie, znajdzie sobie jakaś pocieszycielkę. No wiesz, gdy kota nie ma, myszy harcują.
-
Nie, nie boje się- usiadłam się na parkowej ławeczce i z całkowitym luzem powiedziałam- ufamy sobie. Wierze, ze on będzie mi wierny, tak jak i ja, bo nasza miłość wiele wytrzyma- wiem że może to trochę nadmuchane słowa, ale prawdziwe.
Marysia, ta z twojej klasy, taka blondyneczka, tez tak mówiła- zaczęła z przekąsem mówić Anita- o tym swoim Błażeju, z którym była tyle czasu, i co? W ciągu miesiąca facet zdradził ją z siedmioma panienkami.

***

      Wiem, ze Kaśka zawsze plecie, co ślina jej na język przyniesie. I że to tylko takie jej głupie gadanie i powinnam się nim w ogóle nie przejmować. Ale.. ale ja nie mogę powiedzieć, że to po mnie spłynęło. A może one jednak mają trochę racji? W końcu Łukasz zostanie tu sam. Wystarczy trochę dobrej zabawy, jakąś śliczna, nachalna panienka i ..nie, koniec z tym głupim myśleniem! Przecież on mnie kocha i nie zrobi mi nic takiego! To nie w jego stylu!

***

       Wyciągnęłam klucze z torebki i otworzyłam drzwi. Strasznie chciało mi się pić, wiec poszłam do kuchni, a tam...moja mama z Łukaszem jedzą obiad!
-Natalia, musimy porozmawiać- powiedziała mama.
-Znowu? no to ja się może usiądę, jak ostatnio słyszę te słowa, to wiem, ze nie dzieje się nic dobrego.
-Spokojnie. Rozmawialiśmy właśnie z Łukaszem..
-Przepraszam, że przeszkodzę- odezwał się Łukasz- wiesz, kochanie, przyszedłem do twojej mama, i przedstawiłem jej pewna propozycję...
-... a ja się na nią zgodziłam. Nie jestem co prawda zbyt nią zachwycona, ale to chyba dobre rozwiązanie tej sytuacji...
-Mogłabym się dowiedzieć w końcu o co chodzi?
Łukasz uśmiechnął się, wziął mnie za rękę i powiedział:
-Nie wyjedziesz do Niemiec. Zamieszkasz ze mną.


15:22, tusiolinka
Link Komentarze (9) »
wtorek, 08 lipca 2008
Odcinek 3

 

Gdy ciebie zabraknie i ziemia rozstąpi się
W nicości trwam
Gdy kiedyś odejdziesz
Nas już nie będzie i siebie nie znajdziesz też
Edyta Bartosiewicz Ostatni

 

Wrzuciłam pomidory do sałatki i wytarłam ręce. Mama usiadła się na krześle.
-O czym chcesz porozmawiać?
-Córeczko, musimy się wyprowadzić.
-Wyprowadzić- zamarłam na chwile- Ale dokąd?
-Firma taty chce go na stałe sprowadzić do placówki w Monachium. W sumie moglibyśmy dalej żyć tak samo, ale jak długo można być taka rodzina na odległość?
Ale, mama- zaczęłam- przecież ja tu mam szkole, przyjaciół, Łukasza. Jak ty to sobie wyobrażasz?
-Spokojnie, wszystko jest już załatwione. Ty przecież biegle mówisz po niemiecku. Znalazłam bardzo dobre liceum w naszej dzielnicy, a w dodatku...
-Jak załatwione, co załatwione? Znalazłaś mi już tam przyjaciół- nie mogłam pohamować swojej wściekłości. Rozsadzała mnie.
-A Łukasz? Nowego chłopaka tez mi załatwisz?
-Natalka,, uspokój się, proszę...
-Nie, nie uspokoję się. Jestem wściekła wiesz o niczym nie wiedziałam, nie rozmawiałaś ze mną wcześniej, a teraz na 3 tygodnie przed mówisz mi o tym jak o wycieczce do wesołego miasteczka. Nigdzie nie wyjadę, nie chce cię znać- wykrzyczałam, w biegu wzięłam torebkę z przedpokoju i wyleciałam z mieszkania, zatrzaskując drzwi.

***

Biegłam przed siebie, plącząc. Potrącałam ludzi, nawet ich nie przepraszając. Źle zrobiłam, nie biorąc na siebie nic grubszego. Wrześniowe wieczory są dość chłodne. Usiadłam na ławce, nie wiedząc co robić. Jak ona mogło mi to zrobić? Teraz, kiedy mam Łukasza? Co z nami będzie? Przecież on nie może rzucić pracy i pojechać ze mną do Niemiec? Mama nie chce mieć związku na odległość, ale za to ja mam mieć? Dlaczego to jak potwornie niesprawiedliwie? Oczywiście ja o wszystkim dowiaduje się na samym końcu, jak zwykle zresztą. Czułam ze nie mogę jzu dłużej zadręczać się myślami. Zadzwoniłam do Pauliny.
-Hej, tu ja. Na... Natalia.
-No słyszę przecież. Przeziębiona jesteś czy co? Masz jakiś taki dziwny glos.
-Nie, J.. ja płaczę- przez zdławiony glos nie mogłam nawet sklecić porządnie jednego zdania do kupy.
-Kochana, Ale co się stało?
-Opo.. opowiem ci, ja.. jak przyjdę, dobrze.
-Dobrze. Czekam, Pa, Nati uważaj nie siebie, oki?

***

-No i tak to wszystko wygląda- kończyłam swoja opowieść o wyprowadzce do Niemiec. Paulina siedziała, nie przeszkadzając mi w moim monologu. Nie wytrzymałam. Wzięłam paczkę zielonych elemów, zapaliłam jednego. Zaciągnęłam się mocno. Tak, właśnie tego teraz tak bardzo potrzebowałam. Od razu się bardziej uspokoiłam.
-Mówiłaś, ze rzucasz- powiedziała Paula, otwierając okno.
-Bo rzuciłam to cholerstwo.
- to po co palisz?
- Paula, po co głupio pytasz. Mi tu się cale życie wali, a jak słyszę o tym wyjeździe to mnie krew jasna zalewa!!!- ostanie zdanie wykrzyczałam. Wiem, ze w cudzym domu nie powinnam krzyczeć, ale co ja poradzę na to ze we mnie w środku kłębi się tyle uczuć, tyle wściekłości??? Nigdy nie umiałam specjalnie dobrze panować nad emocjami.
- Już, już, spokojnie. Porozmawiajmy spokojnie. Łukasz, wlaśnie, Łukasz już wie?
-On jeszcze nie wie.
-Nie wie?
-Nie.
-A jak ty mu o tym powiesz?
Nie mam pojęcia. Nie mam pojęcia, jak sobie bez niego poradzę tam, w Monachium. O niczym nie mam pojęcia. Ja nie umiem sobie wyobrazić doby bez niego, a co dopiero 5 lat.
-Słuchaj, ale ty masz przecież w kocu skonczone18 lat, nie musisz bezwzględnie słuchać starszych.
-Skarbie, a powiesz mi z czego ja bym żyła? W tym roku mam maturę, do pracy raczej nie pójdę...- nie zdążyłam skończyć, bo zadzwonił telefon .To pewnie mama sprawdzam gdzie jestem. Nie, to Łukasz. Odebrałam.
-Cześć, kochanie. Słuchaj, zostawiłem u ciebie moje klucze. Wiem, ze jest trochę późno jak na odwiedziny, ale chciałbym je mieć dzisiaj z powrotem. Mogę wlecieć?
Nie, bo wiesz, jestem teraz u Pauliny...
-kawusia i ploteczki się przeciągły, hmm?- zaśmiał się- Rozumiem. Podjadę po ciebie do Pauli, co?
-Dobrze. Kocham cię.
-Ja ciebie bardziej.
Rozłączyłam się. Paula spojrzała na mnie, a ja usłyszałam własny glos:
-Jeszcze dzisiaj mu powiem.

***

Lekka mżawka pochłaniała świat. On już wiedział, o wszystkim już mu opowiedziałam. Staliśmy obok samochodu, trzymał mnie za rękę. Nic nie musiał mówić, dobrze się z nim nawet czułam, nawet kiedy milczeliśmy. Dotknął mojego policzka. Miał takie cieple palce. Przytuliłam się do niego całym ciałem. Objął mnie mocno i wyszeptał:
-Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.

17:10, tusiolinka
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Odcinek 2

Po prostu nie umiem wybić Cię sobie z głowy
Chłopcze, myślę wyłacznie o twojej miłości
Po prostu nie umiem wybić Cię sobie z głowy
Chłopcze, to więcej
Niż Ci się może wydawać
Kylie Minogue Can't get you out of my head

 

Już siedziały. Spóźniłam się. Ale jak widać doskonale bawiły się i beze mnie.

-No cześć, słonka- przywitałam się z każda z moich dziewczyn buziakiem w policzek.-Hej, Nacia. Gdzieś ty się podziewała?- Anka nie dawała za wygraną. -Zapomniałaś o swoich przyjaciółkach?
-O tobie bym nigdy nie zapomniała- odparłam i zajęłam miejsce obok Pauliny. Kocham centra handlowe, ale żeby umawiać się tutaj na kawę i ploty? Jakby na mieście nie było juz spokojnych kafejek.
-Co mnie ominęło? O czym teraz rozmawiacie?
-Pamiętasz imprezę u Małego?- spytała Paula. No jak mogłabym jej nie pamiętać. Jedna z najlepszych imprez na których byłam.
-Yhm- popiłam sok- Pamiętam. Czemu pytasz?
-Tam był świetny chłopak. Mowie ci- cud- miód facet. Byliśmy na randce w sobote- uśmiechnęła się szelmowsko- Paweł- a wiec tak miał ten chodzący miód na imię- w sobotę robi imprezę. Na cześć naszej miłości. Czy to nie cudowne?- według mnie trochę tandetne. Ale co tam, ja nie poznawałam mojej Paulinki. Zawsze taka opanowana, a dziś szczebiotała jak najęta. – Pasuje ci?
-Tak, raczej tak. Wlecimy z Łukaszem. Zostaw mi tylko namiary, gdzie to twoje kochanie mieszka.- Anka, a ty co tak cicho siedzisz?
-Tam sobie myślę o Patryku. Wy jesteście takie szczęśliwe, a ja...
-A ty nie jesteś szczęśliwa? Trzy lata udanego związku, na co narzekasz?- oburzyła się Paula.
-Ale wolałbym gdyby był teraz tu przy mnie, a nie na drugim końcu świata na jakimś pieprzonym stypendium.


Myślę o Tobie, wiesz? Cały czas myślę i coraz bardziej cię kocham, skarbuś. Tęsknię”- przeczytałam esemesa. O rany, ja to jednak jesteś farciarą. Mam takiego cudnego facet tylko dla siebie. Paulina z Anką szczebiotały w najlepsze, ja zaczęłam łyżeczką zbierać piankę z cappucino. Od maleńkości zawsze chciałam to, co najlepsze. I nie żałuje. Sporo się nasłuchałam, ze jestem egoistką. Mam gdzieś to ludzkie gadanie. Przynajmniej mi się nie najgorzej wiedzie w życiu.
„Ja tez tęsknię. I całuje mocno”- odpisałam i wróciłam do rozmowy z dziewczynami.

 

***


-I jak w tym wyglądam?- wyszłam z przebieralni i okręciłam się przed Łukaszem.
-Ślicznie
-W tamtej sukience też ślicznie wyglądałam...
-Kochanie, ale ty we wszystkim pięknie wyglądasz- podszedł do mnie i objął mnie w pasie- Naprawdę- zaczął całować mnie po karku. Na środku sklepu!!!
-Może lepiej nie tutaj, co...- zamruczałam
-Nie tutaj?
-Nie- odeszłam od Łukasza i przejrzałam się jeszcze raz w lustrze- To w której lepiej wyglądam? W tej czy w tej czerwonej?
-Mówiłem już, ze obie mi się podobają. Chociaż nie, ty jesteś najładniejsza.-
-Łukasz, teraz na poważnie powiedz mi, proszę
-Ale ja jestem poważny, Natka, Ty podobasz mi się najbardziej, A poza tym, to tylko impreza u znajomych, a nie bal maturalny.
-Na bal maturalny tez przyjdzie czas. To jednak wezmę ta niebieską, dobrze?

 

***

Mama jeszcze w pracy, tata jak zwykle na szkoleniu. Kroiłam pomidory na sałatkę grecką-Ulubiona sałatkę Łukasza pomyślałam. Jesteśmy razem dopiero 3 miesiące, a mi się wydaje ze jest tak od zawsze. ON jest taki czuły, taki delikatny. Kiedy przy nim jestem, czuje się taka bezpieczna. Poza tym, Łukasz jest moim pierwszym facetem „na poważnie”. Nie, nie byłam całkiem sama. Byli rożni chłopacy, ale szczerze mówiąc z żadnym nie wytrzymałam nawet miesiąca. Jak nie ten, to następny- myślałam i nie przejmowałam się strata ukochanego. Dziś wiem, ze żadnego nie kochałam, to były co najwyżej zauroczenia. Dopóki.. dopóki nie poznałam Łukasza. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Ciągle pamiętam, nasze pierwsze spotkana, pierwsze pocałunki, nasz pierwszy raz... Nagle z zamyślenia wyrwał mnie glos mamy wracającej z pracy.
-Natalka, musimy porozmawiać.- powiedziała z okropnie poważną mina.
02:06, tusiolinka
Link Komentarze (10) »
wtorek, 24 czerwca 2008
Odcinek 1

 

 Wszystko co było zachmurzone, teraz jest jasne
Jesteś światłem, którego potrzebowałam
Masz to czego pragnę chłopcze, i chcę to
Więc nie zaprzestawaj mi tego dawać

Christina Aguilera Ain't no other man

 

 

Obudziłam sie. Otwarłam oczy i spojrzałam na pokój. Przez okno wpadały pierwsze promienie słońca. Dotknełam jego policzka. Jego cudne, długie rzęsy wydawały mi sie jeszcze bardziej cudne i jeszcze bardziej długie. -  Lukasz, jak dobrze, że jesteś- pomysłam i cichutko wstałam z łóżka.

Weszłam na kuchni. Pusto. W sumie to dobrze, ze on mieszka sam. U mnie takie rzeczy nie miałyby miejsca. No cóż, uroki mieszkania z rodzicami. Artur wyprowadził sie 2 lata temu, zostawiając mnie samą na pastwę starszych. Nie, żebym nie lubiła moich rodziców- naprawdę, mogłam trafic na gorszych- ale czasami lepiej, gdy nie słyszą pewnych rzeczy.

Zrobiłam sobie espresso, usiadłam przy stole. Zaczełam rozkoszowac sie porankiem. Wziełam filiżankę i wrociłam do sypialni. Lukasz dalej spał. Miał posklejane włosy na karku od naszych nocnych zabaw, ale nadal byl cholernie seksowny. Nachyliłam sie nad nim. Zaczęłam języczkiem delikatnie piescic opuszki jego ucha. Zamruczał z zadowolenia.

-Jesteś...

-Jestem- odparlam cichutko.

-Byłaś dzis cudowna, wiesz...

-Skarbuś, kocham cię- powiedział i przysunełam sie bliżej niego.

Czułam każdy jego oddech na mojej szyi, jego bicie serca, jego cudny, lekko dusznawy zapach. Tak bardzo kojarzył mi sie z biszkoptami, slodkimi i delikatnymi, ktore można bylo jeśc i jeśc i nigdy nie miało ich sie dosyc. A im wiecej ich sie zjadło, tym lepiej one smakowały. Wziął mnie za rękę i zaprowadził do łazienki. Odkrecił kurek z ciepłą wodą. Z prysznica spadały tysięce drobnych, ciepłych kropel wody. Przytuliłam sie bliżej niego, byliśmy juz tak blisko.

-Lukasz...

-Ciii, Natka, nic już nie mów- polozyl mi palec na ustach, a ja juz sie calkowicie w nim zatraciłam.
02:03, tusiolinka
Link Komentarze (12) »